Reprezentant Polski

w Biegach Ultra

 I don't stop when I'm tired, I stop when I'm done !!!

 

Robert Grabsztunowicz

Roberta poznałem dość dawno temu, oczywiście na biegu ultra w czasie mojego debiutu na setkę w Blizaniowie. To bardzo sympatyczny biegacz, co oczywiście nie jest zaskoczeniem. Robert już kilka razy biegał setkę, ma też na końcie biegi 12H, 24H i kilka edycji Ultra Szczecin-Kołobrze 147. Teraz czas na Spartathlon. To bardzo doświadczony biegacz i wiem, że świetnie sobie poradzi w Grecjii. Poniżej nasza rozmowa.

 

Foto: kolejny ultra w nogach (zdj. archiwum Roberta)

 

Robert, co możesz nam powiedzieć o sobie. Podziel się z nami swoją biografią biegacza.

Moja biografia biegacza nie jest zbyt długa, ma zaledwie 9 lat, a wszystko zaczęło się przez sklerozę…

Mieszkam w Szczecinie, na czwartym piętrze i choć widok z balkonu na port i miasto przepiękny, to codzienne wdrapywanie się na ponad 80 schodków w tę i z powrotem  wydawało się wtedy mniej przyjemne (dziś tych schodów jakby mniej J).

 

Pewnego popołudnia zapomniałem telefonu z samochodu. Gdy, niekoniecznie szczęśliwy, po niego zszedłem, poznałem mojego sąsiada Łukasza „Fenixa”. Wróciłem do domu i powiedziałem żonie, że spotkałem wariata, który biega maratony. Umówiliśmy się na wspólne bieganie i … tak to się zaczęło.

 

Poza tym, a właściwie przede wszystkim, jestem szczęśliwym tatą i mężem, spełnionym zawodowo człowiekiem, który lubi ludzi i pewnie dlatego ma grono wiernych przyjaciół i rzeszę znajomych.

 

Jeśli miałbyś wymienić swoje osiągnięcia, co mógłbyś nam powiedzieć ?

Moim pierwszym największym osobistym osiągnięciem było pokonanie dystansu 3 km wokół sąsiednich ogródków. Ważyłem wtedy prawie 18 kg więcej i paliłem około pół paczki papierosów dziennie. Po kilku miesiącach truchtania ukończyłem swój pierwszy maraton z czasem 3 godziny 58 minut. Następnie zdobyłem „Koronę Maratonów Polskich”, co w roku 1999 było czymś dość prestiżowym (dużym) wyczynem. Poza tym udawało mi się stawać na podium w swoich kategoriach wiekowych w wielu lokalnych biegach. W grudniu 2014 wygrałem Ultramaraton Wigilijny „Od zmierzchu do świtu” w Kaliszu organizowany w najdłuższą noc, gdzie przy bardzo niekorzystnej aurze przebiegłem 138 km w 15godzin i 5 minut.

 

W kwietniu 2015 roku „złamałem trójkę” na Orlen Maratonie w Warszawie.

Pięciokrotnie ukończyłem Ultramaraton Szczecin- Kołobrzeg, dwukrotnie zajmowałem w nim 7 miejsce.

Ogólnie na swoim koncie mam ukończonych około 40 maratonów i 20 ultramaratonów.

 

Foto: Grabi na trasie w Blizaniowie, dystans 100 km (zdj. archiwum Roberta) 

 

Przejdźmy troszkę do statystyk. Jakie masz rekordy na typowych dystansach i w ultra?

Jeśli chodzi o moje tzw. życiówki to:

 

  • 5 km           -        00:17:23;
  • 10 km         -        00:37:06;
  • 15 km         -        00:56:23;
  • Półmaraton -        01:20:31;
  • Maraton      -        02:56:40;
  • 100 km       -        08:50:33;
  • 150 km       -        15:37:43.

         

Dlaczego zdecydowałeś się wystartować w Spratathlonie ?

Jak większość startujących zawodników uważam, że Spartathlon jest wyjątkowym i niepowtarzalnym biegiem. Niezwykłym ze względu na swoją unikalną historię i oprawę. Jest to dla mnie pewnego rodzaju uhonorowanie mojego dotychczasowego biegania, choć nie zamierzam jeszcze z nim kończyć. Chciałbym się sprawdzić na tak długim dystansie i w takich niesprzyjających warunkach, dokonać w życiu czegoś tak spektakularnego. Po prostu chciałbym spełnić swoje marzenie, które od dawna chodzi mi po głowie, a wydawało się czymś nierealnym.

 

Który to jest Twój start w tym biegu ?

Jest to mój pierwszy start w tym biegu i bez względu na to, czy uda mi się go ukończyć, czy nie, to i tak postaram się jeszcze wystartować. Jeśli go nie ukończę, to zamierzam wrócić, aby policzyć się z tym wyzwaniem, a jeśli go ukończę, to i tak wrócę, aby zrobić o wiele lepszy wyniki niż w pierwszym starcie, ponieważ, jak to przeważnie w takich imprezach bywa, pierwszy start jest traktowany jako „po naukę” i doświadczenie.

 

Co jest takiego wyjątkowego w Spartathlonie, że zdecydowałeś się wystartować ?

Chcę się poczuć jak Fidippides. Oczywiście żartuję. Chcę się zmierzyć z tym dystansem i sprawdzić na własnej skórze, dlaczego ten bieg jest tak pociągający dla ultramaratończyków.

 

Jaki jest Twój cel na ten bieg ?

Może nie będę oryginalny, ale moim podstawowym celem, jak przeważnie każdego zawodnika debiutującego w tym prestiżowym biegu, jest jego ukończenie. Niestety, wiem tylko teoretycznie, czego mogę się spodziewać w Grecji, ale jakie jeszcze praktyczne „inne niespodzianki” pojawią się na trasie w czasie biegu, to pokaże przyszłość. Jeśli udałoby mi się go ukończyć, a jeszcze w okolicach 32 godzin, byłbym przeszczęśliwy.

 

W jakich butach zamierzasz pobiec ?

Bazując na doświadczeniu moich kolegów ultrasów Pawła Szynala i Tomka Kulińskiego, zdecydowałem się na buty Hoka One One Clifton 3 oraz Hoka One One Bondi 4.

 

Czy masz jakieś specjalne produkty, które będziesz spożywał w czasie biegu ?

W związku z tym, że będę biegł bez własnego serwisu, będę korzystał z jedzenia przygotowanego przez organizatorów, a że bogate menu to nie jest, więc będę wspomagał się oczywiście żelami i izotonikami firmy „Spring”, które poleciła mi Patrycja Bereznowska podczas krótkiej rozmowy w hali przed Orlen Maratonem. Zdążyłem przetestować je na trasie Ultramaratonu Szczecin – Kołobrzeg i uważam, że są ok. Pasują mi bardzo.

 

Co, według Ciebie, będzie najtrudniejsze do pokonania na trasie ?

Myślę że jest kilka czynników. Niestety, ale chyba największym moim wrogiem w takcie biegu będzie upał. Wszyscy moi znajomi wiedzą, że ciepłolubny to ja nie jestem. W końcu chłopak znad Bałtyku J. Drugim negatywnym czynnikiem może być kłopot z żołądkiem i problemy z trawieniem, choć mam nadzieję, że tu nie powinno zdarzyć coś niedobrego. Trzecia z przeszkód tzw. „wisienka na torcie” to góra Sangas, zdobywana w nocy i w wyziębieniu. Tak naprawdę najtrudniejsze będzie jednak nie to wszystko co wymieniłem. Najważniejsza jest silna psychika, która będzie miała decydujące znaczenie podczas biegowej walki na trasie.

 

Kto jest Twoim największym kibicem i będzie wspierał cię w czasie biegu (niekoniecznie na trasie) ?

Moimi największymi kibickami będzie moja kochana córeczka Lenka oraz moja kochająca i zawsze wspierająca żona Gosia. Następnie moja kochana mama, tato i … teściowa (tak, tak teściowa J ), a także moja ukochana babcia, która póki co, to jeszcze nie wie, że jadę na tak morderczy bieg, ale będę musiał to jej jakoś powiedzieć (uff, dobrze, że nie ma Facebooka). Wiem, że cała moja rodzina mnie dopinguje i będzie trzymała za mnie kciuki. Bardzo dużo wsparcia duchowego, motywacji i tzw. kopniaka do dobiegnięcia dostanę od moich przyjaciół i znajomych, biegających i niebiegających, z pracy i życia prywatnego, ze Szczecina, Trzebiatowa, Świnoujścia, Wrocławia, Kalisza, Krakowa i Warszawy.

 

Kogo chciałbyś spotkać na mecie w Sparcie ?

Moją żonę Gosię i córeczkę Lenkę.

 

Foto: meta półmaratonu w Szczecinie, Grabi z rodziną (zdj. archiwum Roberta)

 

Gdybyś mógł zabrać ze sobą osobę, która przebiegłaby Spartathlon razem z Tobą, kto by to był ?

Byłyby to dwie osoby, dzięki którym zacząłem swoją przygodę z bieganie i dzięki którym moje życie zmieniło się diametralnie. Są to moi przyjacielobiegacze i ultramaratończycy z ekipy biegowej TT Szczecin, a mianowicie Łukasz Łoziński zwany „Fenix” oraz Robert Derda (Spartatlonista) w świecie biegowym znany jako „Marinero”.

 

Czym się zajmujesz ? Masz jakieś zainteresowania poza bieganiem ?

Jeśli chodzi o inne zainteresowania to tzw. „dobra książka”. Przyznam się, że niewiele mam czasu na inne hobby poza bieganiem z uwagi na to, że na co dzień pracuję jako funkcjonariusz Straży Granicznej Komendy Głównej w Warszawie, której podczas biegu w Grecji będę oficjalnym reprezentantem, a na stałe mieszkam w Szczecinie. Więc przy cotygodniowym podróżowaniu do domu pozostaje mi tylko to J. W podróży czasu nie brakuje.

 

Co chciałbyś powiedzieć kibicom śledzącym Poland Spartathlon Team na facebook-u ?

Chciałbym powiedzieć, że świadomość, iż ma się takich wspaniałych, wiernych i zaangażowanych kibiców, daje nam dużo siły i jest mega wsparciem, które będzie nas startujących podnosić i stawiać na nogi na trasie w chwilach kryzysu i niemocy. Wasze dobre słowa będą dla nas naszym najlepszym izotonikiem. Sprawiacie, że jako Polacy tam startujący jesteśmy jedną spójną drużyną. Jestem Wam za to bardzo wdzięczny. Dziękuję, że jesteście i serdecznie Was pozdrawiam. Trzymajcie kciuki za nas i bądźcie z nami …….  – jak zawsze.

 

Robert – „Grabi”

 

Dziękuję za rozmowę i życzę udanego pobytu w Grecji.

 

 

21 września 2017

Partnerzy