Reprezentant Polski

w Biegach Ultra

 I don't stop when I'm tired, I stop when I'm done !!!

 

Podsumowanie 2018 roku

Podsumowanie 2018 roku

 

Warszawa, listopad 2018  (zdj. Aneta Mikulska, www.anetamikulska.com)

 

Kiedy na koniec 2017 roku pisałem o moich planach na 2018 rok, nie zdawałem sobie sprawy jak wiele może się zmienić. Wiadomo mieć palny a ich realizacja to dwie odrębne rzeczy, ale nie myślałem, że będzie aż tyle zmian. W tym roku miałem do zrealizowania trzy cele. Zazwyczaj wyznaczam sobie dwie imprezy docelowe w jednym roku, ale ten był inny. Wszystko miało zacząć się od Mistrzostw Polski w maratonie w ramach OWM w kwietniu. Kolejny to Mistrzostwa Świata na 100 km w Chorwacji na początku września. Kulminacją miały być Mistrzostwa Polski na 100 km w ramach Supermaratonu Stulecia 10 listopada w Warszawie. We wszystkich tych imprezach wziąłem udział, ale nie udało mi się zrealizować moich założeń. Nie oznacza to jednak, że rok był stracony.

 

Barcelona, marzec 2018

 

Początek roku miałem bardzo dobry. Mocno przepracowałem styczeń przebiegając ponad 700 km. Wszystko szło zgodnie z planem, aż do połowy lutego, kiedy na porannym treningu przewróciłem się. Upadek kosztował mnie miesiąc przerwy od biegania. To nie było fajne, tym bardziej że już na początku marca miałem wystartować w maratonie w Barcelonie. Po kontroli u lekarza dostałem odpowiedz, że od weekendu (termin maratonu) mogę zacząć biegać. Oczywiście oznaczało to jedno, lecę do Barcelony. Nie liczyłem na rewelacyjny wynik i tak też było. Na mecie zameldowałem się po 2:58:32. Cała relacja z tego startu jest tutaj. Kolejny start to zaplanowane MP w maratonie w ramach Orlen Warsaw Marathon. Jest druga połowa kwietnia, moje przygotowania nie były optymalne, ale co mogłem zrobić. Przyjechałem do Warszawy walczyć kolejny raz w MP. Na mecie dość słaby wynik 2:57:11 i dopiero 16 miejsce w klasyfikacji mistrzostw. Na wiosnę ukończyłem jeszcze 3 biegi a moja forma powoli rosła. Jeszcze w maju zająłem 2 miejsce w biegu 12-godzinnym w Bazylei z nowym rekordem życiowym. Pierwszą część roku zakończyłem wygrana w Maasdijk Marathon. Całe moje poczynania w pierwszej części sezonu 2018 opisałem tutaj.

 

Expo podczas OWM, Warszaw, kwiecień 2018

 

Na początek drugiej części sezonu miałem zaplanowany wyjazd na Mistrzostwa Świata. Z tego powodu odpuściłem wszystkie starty i skoncentrowałem się na treningach. Treningi przebiegały bardzo dobrze i czułem, że moja forma rośnie. Starałem się zrobić wszystko, aby jak najlepiej zaprezentować się w Chorwacji. O samych mistrzostwach już pisałem tutaj, dlatego skupie się na małym podsumowaniu. Wynik sportowy nie był taki, na jaki liczyłem. Tego dnia pokonała mnie wymagająca trasa, skurcze i wysoka temperatura. Czas 8:06:14 jest daleki od mojego rekordu, życiowego i pomimo dobrego przygotowania nie mogłem być zadowolony z wyniku. Do kolejnej setki miałem raptem 8 tygodni, dlatego nie było czasu na żadne kalkulacje. Zabrałem się za mocne treningi.

 

Publikacja w Nowym Łowiczaninie

 

Na efekty nie trzeba było czekać zbyt długo. Miesiąc po mistrzostwach pojechałem do Rothenburg (Niemcy), aby sprawdzić jak przebiegają moje przygotowania do setki. Wystartowałem na dystansie 50 km w ramach Taubertal 100. Na mecie byłem bardzo zadowolony zarówno z czasu, który okazał się nowym rekordem życiowym, jak również z wygranej w zawodach. Wszystko szło zgodnie z planem i czułem, że Supermaraton w Warszawie to będzie mój rewanż za mistrzostwa. Na dwa tygodnie przez startem pojawiłem się na półmaratonie w Lucernie, aby rozkręcić troszkę nogi szybkościowo. Tutaj zaczęły się pierwsze problemy. Trasa w Lucernie nie należy do łatwych, dodatkowo po 2/3 trasy coś stało się z moja prawą nogą i na mecie byłem dopiero po 1:23:14. Więcej o tym starcie tutaj. To był pierwszy półmaraton od ponad 2 lat, który pobiegłem wolniej niż 1:20h. O ile wynik mnie nie martwił to boląca noga już tak. Nie mówiłem o tym za wiele i liczyłem, że na 10 listopada będę gotowy. Noga nie pozwalała na mocne trenowanie, dlatego pocieszałem się, że pobiegnę tę setkę na świeżości. Jak by nie patrzeć miałem już w nogach prawie 5 tysięcy km w tym roku. To jednak nie wystarczyło. Po zaledwie 18 km biegłem już z bolącą nogą i w konsekwencji zablokowanym biodrem. Męczyłem się jeszcze przez 42 km i ostatecznie musiałem zakończyć moją nierówną walkę na 60 km. Biegłem tak nienaturalnie, że ból pojawiał się wszędzie, aż doprowadził do tego, że nie mogłem ruszać nogą. To była jedyna słuszna decyzja tego dnia. Szkoda tylko, że podjąłem ją tak późno. Cała relacja z tych mistrzostw jest tutaj. Pomimo tak dużych trudności zrobiłem mój nowy rekord życiowy na tych 60 km, które ukończyłem. Brzmi to dziwnie, ale takie są fakty, co może świadczyć tylko o tym, że byłem dobrze przygotowany. Zastanawiam się, czy ten półmaraton to nie był mój błąd. Forma rosła co pokazałem ustanawiając PB na 50 km na 4 tygodnie przed setką. To już jednak historia.

 

Po 60 km w ramach Supermaratonu Stulecia, Warszawa, listopad 2018

 

Moim nadrzędnym celem na kolejne tygodnie była regeneracja i jak najszybszy powrót do zdrowia. Na koniec listopada miałem zaplanowany start w maratonie we Florencji. Liczyłem, że MP przebiegną dobrze i będę mógł pobiec spokojnie we Florencji. Wszystko było już opłacone, dlatego postanowiłem spróbować moich sił. To nie była dobra decyzja. Już na 3 km pojawił się ból, który ostatecznie wyeliminował mnie z biegu po 19 km. Od tego czasu praktycznie nie biegam. To było bolesna lekcja dla mnie, ale muszę sobie z tym poradzić.

 

Powoli wracam na dobre tory. Zaczynam się ruszać, planuje starty na kolejny rok. Mogę powiedzieć, że ten sezon był przewrotny. Były wzloty i upadki, szkoda tylko, że te upadki wypadały w tych najważniejszych imprezach. Rok zamykam z ponad 5 tysiącami kilometrów, do tego 3 rekordy życiowe, 2 wygrane biegi i jedno 2 miejsce, a to wszystko w 10 startach.

 

Podczas biegu niepodległości, Warszawa, 11 listopada 2018

 

Co mnie czeka w sezonie 2019. Zapowiadają się małe zmiany. Ze względu na fakt, że na horyzoncie nie ma imprez mistrzowskich, dlatego postanowiłem pobiegać na troszkę innych dystansach. Zastanawiam się kolejny raz nad otwarciem sezonu w Hiszpanii. Pod uwagę biorę Sewillę lub Barcelonę. Chcę też pobiec coś w UK i tutaj zastanawiam się na 50 milami z Manchesteru do Liverpoolu. Na czerwiec planuje pobiec ultra w górach. Co będzie w drugiej części 2019 jeszcze nie zdecydowałem.

 

 

13 grudnia 2018

Partnerzy