Reprezentant Polski

w Biegach Ultra

 I don't stop when I'm tired, I stop when I'm done !!!

 

Podsumowanie 2017 roku

Mam już za sobą wszystkie starty zaplanowane na ten rok. Raptem byo tego tylko 10 sztuk. Mimo to jestem mega zadowolony z wyników jakie uzyskałem. Przede wszystkim to był szybki rok w moim wykonaniu. Do 2016 roku koncentrowałem się na objętości i startowałem głównie w biegach ultra. W 2017 roku było przede wszystkim krócej. Taka strategia zaowocowała poprawieniem się na wszystkich dystansach. Zaczynając od 5 km, a kończąc na moim koronnym dystansie, czyli 100 km. Muszę przyznać, że treningowo nie zrealizowałem wszystkiego jak chciałem i czuję, że przez to moje starty nie były optymalne. Było tak z różnych powodów, na które nie miałem wpływu, a mimo wszystko udało się poprawić wyniki.

 

Foto: medal MP

 

Najważniejszą imprezą 2017 roku były Mistrzostwa Polski na dystansie 100 km. W Supermaratonie Kalisia chciałem zdobyć medal (najlepiej złoto) i poprawić rekord życiowy. Do mety w Blizanowie dobiegłem na 3 pozycji open, ustępując miejsca „młodym gniewnym” odpowiednio o ponad 6 minut i 4 minuty. Ustanowiłem życiówkę, to mogę zaliczyć ten bieg do udanych, a nowy rekord to teraz 7:22:32. Był to mój 5-ty start na setkę na asfalcie i 3- ci poniżej 8h.

 

Biegałem odpowiednio:

  • 2012 – 8:42:12 (Blizanów, Polska)
  • 2015 – 8:48:26 (Winschoten, Holandia)
  • 2016 – 7:45:25 (Seregno, Włochy)
  • 2016 – 7:27:45 (Los Alcazares, Hiszpania)
  • 2017 – 7:22:32 (Blizanów, Polska)

 

Foto: na trasie ostatniej setki, biegne po brązowy medal (zdj. Jacek Deneka, Ultra Lovers)

 

Pozostałe biegi miały już mniejsze znaczenie. Były swego rodzaju drogowskazem w etapie przygotowań i motywatorem do dalszej ciężkiej pracy na treningach. Właśnie te pośrednie starty nadawały ton przygotowaniom i szlifowały charakter. Potrzebowałem tego, aby wychodzić każdego dnia na treningi i robić to co trzeba.

 

Kolejnymi sukcesami były dwa wygrane biegi. Pierwszy Fidelitas Nacht Maraton w Niemczech, a drugi to debiutancki start w biegu 6-godzinnym (2017 Hangzhou Ultramarathon) w Chinach. W obu przypadkach liczyłem na bardzo dobre miejsca mając na uwadze moją dyspozycję. W obu przypadkach czułem, że jestem dobrze przygotowany i nie bałem się zaryzykować, aby biec mocno od samego początku. W maratonie prowadziłem od samego startu, natomiast w Chinach wyszedłem na pozycje lidera po 60 minutach i nie oddałem go, aż do samego końca w obu przypadkach.

 

Foto: gotowy do walki o wygraną w niemczech

 

Było też kilka niespodzianek, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych. Dość nietypowo jak na mnie startowałem sporo w półmaratonach. Na tym dystansie sprawdzałem swoich sił aż 5 razy. O ile każdy z tych startów pobiegłem poniżej 1:20h, to tak na dobrą sprawę trzy z nich bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Drugi półmaraton (Dreilander Lauf) w tym roku pobiegłem na granicy 3 krajów (Szwajcaria, Niemcy, Francja) i ku mojemu zaskoczeniu pierwszy raz w życiu złamałem granicę 1:18. Czas 1:17:59 dał mi 2 miejsce open. Wynik bardzo mnie zaskoczył, bo trasa była dość trudna, a ja miałem kilka przygód po drodze.

 

Kilkanaście tygodni później, kiedy byłem świeżo po letnim, 2 tygodniowym roztrenowaniu pobiegłem trailowy półmaraton Volkslau Buhlertal w lasach Schwarzwaldu i tutaj również zająłem 2 miejsce. Czas 1:19:53 na trasie z licznymi podbiegami był dużym sukcesem. Całe drugie okrążenie goniłem lidera i zabrakło bardzo mało, bo tylko 13 sekund.

 

Wisienką na torcie okazał się Łowicki Półmaraton Jesieni gdzie ustanowiłem aktualny rekord w półmaratonie. Od dziś mój wynik w połówce to 1:17:47. Zrobiony w rodzinnym mieście. Bardzo się cieszyłem z tego wyniku, tym bardziej, że pobiegłem go będąc chorym. Ten czas pozwolił mi również wywalczyć miano najszybszego Łowiczanina.

 

Foto: sukces w Łowiczu

 

Były też mniej przyjemne doświadczenia. W pierwszym starcie 2017 roku, kiedy otwierałem mój sezon startowy na dystansie 10 km zaprezentowałem się bardzo słabo. Wynik 40 min 30 sekund jak na mnie był bardzo słaby, a co najgorsze nie wiedziałem czemu tak pobiegłem. Musiałem mieć bardzo słaby dzień. Już 2 tygodnie później odbiłem sobie ten słaby start w półmaratonie gdzie ostatnie 11 km pobiegłem szybciej niż tą feralną dyszkę. Czas we Feriburgu był lekko poniżej 1:19h, ale tylko dlatego, że bardzo asekuracyjnie pobiegłem pierwsze 10 km. Byłem zdezorientowany pierwszym startem i bałem się biec szybciej.

 

Co do samych treningów to wychodzi na to, że zrealizowałem około 80% założonego planu treningowego. Miałem kilka przerw i drobne choroby, które miały wpływ na moją dyspozycję. Przebiegłem prawie 7 tysięcy kilometrów, co w porównaniu z 2016 rokiem jest wynikiem gorszym o ponad 800 km. Mimo wszystko treningi były szybsze, a co ważniejsze lepsze jakościowo. Pracowałem też nad innymi elamentami, co pewnie wpłynęło na moją dyspozycję. Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że zdobyłem więcej doświadczenia. Ustabilizowałem formę w półmaratonie oraz w maratonie. W ramach OWM ustanowiłem nowy rekord, który teraz wynosi 2:41:27, co jak na amatora wydaje się być bardzo dobrym wynikiem. Najważniejszy jednak pozostaje medal MP na 100 km i nowy rekord życiowy na tym dystansie. Moja forma na tym dystansie cały czas rośnie. 

 

Foto: na maratonie w Warszawie (zdj. Grazia Running)

 

W tym 2017 roku startowałem w 10 zawodach. W 8 z nich stałem na podium. Wygrałem 2 biegi, 2 razy byłem 2. Reszta to miejsca w top 3 open lub kategorii wiekowej. Poprawiłem się na 5 km (17:03), 10 km (36:05), 15 km (55:40), półmaratonie (1:17:47), maratonie (2:41:27), debiut w biegu 6H (79,828 km), rekord na 100 km (7:22:32). Wyniki na dystansach od 5 do 15 km to międzyczasy podawane przez organizatora biegów, a nie oficjalne biegi.

 

Brałem też udział w 2 zawodach w innej roli. Pierwszy to Bieg Konstytucji 3 Maja w Warszawie, gdzie pełniłem rolę wolontariusza. W Triadzie Biegowej stram się pomagać tak często jak mogę. Tego dnia miałem specjalne zadanie, a mianowicie prowadziłem Ambasadora Danii na trasie biegu. To było super doświadczenie. 

 

Foto: mistrzostwa świata w Belfaście

 

Drugim wcieleniem w tym roku była funkcja kierownika naszej Reprezentacji podczas IAU 24H Mistrzostw Świata w Belfaście. To były cudowne chwile, a nasza reprezentacja zdobyła najwiecej medali. Dodatkowo Patrycja ustanowiła kosmiczny rekord świata kobiet w biegu 24H. Miałem super okazję, żeby być częścią nowego rozdziału historii bigów ultra, jaką piszą nasi czołowi ultrasi. Mogę śmiało powiedzieć, że to klasa światowa i takie potęgi jak USA muszą się z nami liczyć. 

 

Przyszedł czas zaplanować kolejny rok. Już teraz wiem, że będzie to kolejny szybki rok na treningach i co najważniejsze stawiam sobie ambitne cele. Na wiosnę chcę skoncentrować się na maratonie. W ramach OWM będę walczył o jak najlepszy wynik. Czy uda mi się zbliżyć do kolejnej magicznej granicy 2:30h? To jak idą przygotowania pokażą treningi i starty kontrolne, ale to właśnie te cyfry będą motywować mnie do treningów.

 

Foto: supermaraton 100 lecia

 

Jesienią będzie oczywiście bieganie na dystansie 100 km. Potwierdziłem moją dyspozycję na tym dystansie i kolejny raz wystartuję w Mistrzostwach Świata. Tym razem będzie to Chorwacja, 8 września. To jednak nie koniec moich startów. Będzie to dość trudne do zrealizowania, ale w 2018 chce przygotować się do 3 imprez. Tym ostatnim startem będą Mistrzostwa Polski na dystansie 100 km. W ramach Supermaratonu 100 lecia, który odbędzie się 10 listopada powalczę kolejny raz o jak najlepszy wynik na 100 km. W tak ważnej i historycznej imprezie nie może mnie zabraknąć.

 

Pozdrawiam Wszystkich, którzy pomogli mi w realizacji celów sportowych, rodzina, sponsorów, kibiców. Dziękuję i zapraszam Was do śledzenia moich biegów i nie tylko. 

 

 

20 grudnia 2017

Partnerzy