Reprezentant Polski

w Biegach Ultra

 I don't stop when I'm tired, I stop when I'm done !!!

 

Izabela Jedynak

Izabela to nasza kolejna bohaterka z serwisowego świata. W tym roku będzie również brała udział w Spartathlonie w roli „serwis women” i zgodziła się podzielić z nami swoimi doświadczeniami z poprzedniej edycji.

 

 

Izabela w 2016 roku jak się nie mylę miałaś swój debiut w Spartathlonie w roli serwisantki. Możesz podzielić się z nami jak to się stało, że trafiłaś na ten kultowy bieg i komu pomagałaś.

Krzysztof marzył o Spartathlonie od kilku lat. Gadał i gadał... W końcu zadałam mu pytanie, czy mam go zapisać. Normy oczywiście spełniał, ale odpowiedział, że nie wie- jak to Krzysztof. Człowiek cichy i skromny, ale na trasach zasuwa równo. Zbytnio się nie zastanawiając odpaliłam stronkę i zapisałam go. Krzysztof w odpowiedzi na moje poczynania powiedział, że jak będę go serwisować, to pobiegnie. Nie trzeba mi dwa razy powtarzać takich propozycji. Każdy szanujący się ultras chce przynajmniej zobaczyć ten bieg z bliska, bo uczestnictwo nie każdemu jest dane :) No i strzał w dziesiątkę za pierwszym razem- Krzysztof został wylosowany!

 

Jak długo znasz się z Krzysztofem. Miałaś już okazję serwisować go na innych biegach przed Spartathlonem.

Znamy się od kilku lat, biegamy w tym samym klubie, ale nie miałam wcześniej okazji serwisować Krzysia.

 

Jak wyglądały przygotowania do wyjazdu. Wiem, że przygotowaliście specjalnie na tę okazję koszulki z logo Poland Spartathlon Team, ale co poza tym.

Koszulki zamówiliśmy u Trofeaultra, żeby się troszkę wyróżnić dorobiliśmy napis z tyłu „Lipiński Team”. Poza tym przygotowania przebiegały standardowo: przelot, mieszkanie, wynajęcie samochodu, te rzeczy były po mojej stronie, natomiast Krzysztof biegał i testował jedzenie.

 

Foto: Lipiński Team w biurze zawodów (zdj. Marek Dorosz)

 

Kiedy pojawiliście się w Grecji i jak wyglądały pierwsze dni przed startem.

Przylecieliśmy w poniedziałek w nocy i tylko wtorek tak naprawdę mieliśmy czas na prywatę. Zwiedziliśmy Akropol i centrum Aten. W środę już odstawiliśmy Krzysia do hotelu, potem odebranie pakietu, które ciągnęło się w nieskończoność, samochód, zakupy... i już startowaliśmy!

 

Z perspektywy czasu, na co należy zwrócić szczególną uwagę w tych pierwszych dnia.

Grecja kusi zabytkami, ale Spartathlon to jest temat nadrzędny- zatem odpoczynek, odpoczynek i nawadnianie.

 

Jak wygląda kwestia przygotowań przed samym startem, jedzenie, ubrania, odżywki, samochód dla Was itd. ...

Samochód zorganizowaliśmy przez internet już przed wyjazdem, tak że na miejscu trzeba je było tylko odebrać. Ciuchy i jedzenie już były przetestowane, kilka rzeczy- takie jak odżywki- zabraliśmy z Polski, pozostałe- takie jak np. butla z palnikiem – kupiliśmy na miejscu.

 

Foto: pełna mobilizacja (zdj. Bernadeta Lipińska)

 

Wiem, że w tym roku też wybierasz się do Grecji. Czy przygotowania będą się różniły od tych z 2016.

Pisząc te słowa już wiem, że niestety w tym roku nie pojadę. Miałam serwisować Marka, ale wskutek nieszczęśliwych zbiegów okoliczności mój zawodnik na razie nie biega i podjął decyzję o niestartowaniu w tegorocznej edycji.

 

Teraz o samym biegu. Wiadomo, że na pierwszym etapie nie można pomagać zawodnikom. Co robiłaś w tym czasie i czym możesz się podzielić. Jakie masz rady na te pierwsze ~120 km.

Oczywiście byliśmy na trasie- jechaliśmy sobie powoli śledząc Krzysztofa i hamując jego zapędy do szybkiego biegu :) Zatrzymywaliśmy się na punktach odżywczych kibicując wszystkim.

 

Foto: na spartathlonie ciągle tylko praca i praca (zdj. Bernadeta Lipińska)

 

Na co zwracać uwagę przed dotarciem do góry Sangas.

Dotarliśmy tam nad ranem, było już strasznie zimno. Zatem przy zapadających ciemnościach trzeba zawodnika ubrać, nawet jeśli wydaje się mu, że jest ciepło. Widzieliśmy wielu, którzy biegli w nocy na krótko i niestety wychłodzili się straszliwie i nie ukończyli biegu. Różnica temperatur jest ok. 30 C, więc nie można tego zbagatelizować.

 

Samo wejście na górę jest wymagające dla zawodników. Co czeka serwisantów na górze.

Nie mam pojęcia co jest na górze, ponieważ nie mogliśmy tam się dostać. Widzieliśmy Krzysia przed wejściem i potem już z drugiej strony. Troszkę inaczej wyglądał ;), ale czekając tam na niego zbierałam gratulacje od Greków (z racji polskiej flagi na koszulce), ponieważ doszła tam informacja o zwycięstwie Andrzeja.

 

Dotarcie do mety to ogromne emocje dla zawodnika, ale i jego serwisu. Opowiedz nam troszkę jak się czułaś pod pomnikiem.

Emocje sięgnęły zenitu już na ostatnim punkcie odżywczym, ok. 10 km przed metą, na małej stacji Shell. Nie mogliśmy się doczekać Krzysia. Odbywała się tam całkiem niezła fiesta, ale napięcie było aż namacalne! Niby ostatnia dyszka, meta na wyciągnięcie ręki, ale nie było mowy o psychicznym rozluźnieniu. Napięcie trwało do samego końca. Na ostatnim prostym odcinku do pomnika byliśmy oczywiście przed Krzysztofem. Dzieciaki z polskiej szkoły miały flagi i wspólnie eskortowaliśmy do mety kilku naszych, ponieważ w krótkim odstępie czasu dobiegali Zbyszek, Marcin i Andrzej. Łzy wzruszenia leciały mi już, zanim zobaczyłam Krzysia na horyzoncie, a jak dobiegał, to już ryczałam jak wół! Atmosfera na tym deptaku jest nie do opisania!

 

Foto: Spartathlon !!! (zdj. Marek Dorosz)

 

Teraz kilka spraw technicznych. Co według ciebie jest kluczowe w wyposażeniu. Co brać do jedzenia. Jak oceniasz zaopatrzenie na punktach ze strony organizatora.

Każdy ma swoje preferencje, jeśli chodzi o jedzenie i nie ma złotego środka dla wszystkich. Dodatkowo nie startują tu świeżaki, ci ludzie mają już biegi trzycyfrowe na końcie, niejednokrotnie biegali dłużej niż 24h i wiedzą co im służy a co nie.

 

Czego się wystrzegać a co można spokojnie wykorzystać ze stołu organizatora.

Słyszeliśmy wcześniej o podłej kawie na punktach i wystrzegaliśmy się jej jak ognia- dlatego mieliśmy turystyczną butlę z gazem. Muszę przyznać, że byłam troszkę zawiedziona zaopatrzeniem punktów, myślałam, że będą bardziej różnorodne. Wszędzie tylko chipsy i cola.

 

Jak wygląda wsparcie dla zawodnika poza punktami.

Pozostaje tylko mobilizacja werbalna, ponieważ nie możesz nic podać zawodnikowi. Co najwyżej można przygotować coś, na co zawodnik ma ochotę na kolejnym punkcie.

 

Co według ciebie jest kluczowe i serwisant debiutant powinien wiedzieć.

Dobrze, jeśli serwisant sam biega ultra i wie, o co chodzi. No i nie jest to impreza dla wrażliwych- czasem trzeba rzucić inwektywą w stronę zawodnika i kopnąć go w tyłek.

 

Masz jakieś dodatkowe sugestie.

Nie przychodzi mi w tej chwili nic do głowy.

 

Foto: dla takich chwil warto wracać do Grecji (zdj. Marek Dorosz)

 

Bardzo dziękuję za rozmowę i szybkiego powrotu do Sparty.

 

20 czerwca 2017

Partnerzy