Reprezentant Polski

w Biegach Ultra

 I don't stop when I'm tired, I stop when I'm done !!!

 

Authentic Phidippides Run

Authentic Phidippides Run

 

Łukasz Sagan, jest pierwszym Polakiem, który ukończył Authentic Phidippides, a jednocześnie wygrał te zawody. Na drugim miejscu do mety dobiegł Andrzej Wereszczak. Z tej okazji pozwoliłem sobie zadać Łukaszowi kilka pytań.

 

Łukasz wiem, że Spartathlon to jeden z Twoich ulubionych biegów i starasz się startować w nim, kiedy tylko masz taką szansę. W tym roku nie pobiegłeś. Czy start Authentic Phidippides Run był swego rodzaju rekompensatą za Spartathlon. Czym się kierowałeś zapisując na ten bieg.

 

Nie traktuję tego startu jako rekompensatę. Uznałem, że to jest chyba w końcu ten moment, skoro rozleciał mi się wrześniowy wyjazd do Grecji.

Authentic Phidippides Run siedział mi w głowie od zakończenia jego pierwszej edycji, na którą trafiłem jakoś przypadkiem, czyli od 2015 roku. Byłem już po ukończeniu swojego pierwszego Spartathlonu, którym zresztą byłem zachwycony. Od razu wiedziałem, że te zawody są dla mnie, że muszę w nich pobiec. Dwa lata temu byłem również zgłoszony, ale ostatecznie nie udało mi się biegu opłacić. Cieszę się, że w końcu w tym roku, udało się ten cel szczęśliwie zrealizować.

 

 

Pobiec Spartathlon to jest duże wyzwanie, a co dopiero zrobić to 2 razy. Jak wyglądała Twoja strategia na ten bieg. Masz już na koncie wiele biegów ultra w tym również biegi 48-godzinne. Jakie były Twoje oczekiwania co do samego biegu.

 

Nie do końca tak z tym jest, gdyż trasa ok w 80 % pokrywa się z trasą Spartathlonu, więc mamy tutaj dwa bardzo podobne biegi, które w sumie nawiązują do jednego wydarzenia historycznego, ale są to dwa różne biegi. Najważniejszą różnicą w obu trasach jest odcinek górski i tutaj uważam, że ta trasa o ten jeden element jest trudniejsza niż na Spartathlonie.

 

Jadąc do Grecji, przyznam się, że jechałem z konkretnym celem, chciałem pobiec na rekord trasy 60 godzin lub poniżej, oczywiście wiedziałem, z czym mniej więcej będę musiał się zmierzyć, spodziewałem się również, że plany są tylko planami a tak naprawdę trasa wszystko zweryfikuje. Nie sądziłem, że warunki na trasie będą aż tak ekstremalne i że ostatecznie nie wynik sportowy czy rekord trasy, ale przetrwanie na trasie i nie zejście z niej będą miały znaczenie.

 

 

W tym roku warunki były bardzo ciężkie. Na półmetku pojawiło się mniej niż połowa startujących. Jak oceniasz pierwszą część biegu. Co cię zaskoczyło, a może wszystko było pod kontrolą. Znasz tę trasę i pewnie wiedziałeś co cię czeka.

 

Warunki na trasie, zdecydowanie, aż takich to się nie spodziewałem. Wierz mi, było mnóstwo momentów, aby zrezygnować z dalszej walki. Miałem umowę ze sobą samym, że tylko kontuzja może mieć wpływ na zrezygnowanie z dalszej rywalizacji. Zbyt wiele mnie te zawody kosztowały, abym mógł tak sobie zrezygnować. Postawiłem wszystko na jedną kartę, więc dla mnie była to gra o najwyższą stawkę.

 

W Sparcie pojawiłeś się jako drugi zawodnik. Co się stało, że Twój konkurent nie zdecydował się biec dalej. Kibice śledzący Wasze poczynania na początku biegu stwierdzili, że Wasze tempo jest mocne jak na takie zawody. Jakie były Twoje odczucia i ocena sytuacji na trasie. Jak widziałeś siebie biegnącego kolejne 245 km w drodze powrotnej.

 

W takim razie, jakie tempo byłoby właściwe? Jeśli moim celem byłoby pobiec na wynik 90 godzin, czy na limit to faktycznie to tempo byłoby może za szybkie, ale jeśli celem jest wynik 60 godzin to nie do końca się z tym zgodzę.

 

Z informacji od Brazylijczyka Flavio, decyzja o rezygnacji była spowodowana bezpieczeństwem zawodnika i suportu związanym z warunkami na trasie (odsyłam do profilu Flavio na Facebook), w Sparcie Flavio również wspominał o problemach z kolanem.

 

Do półmetka w Sparcie nie zastanawiałem się nad drugą częścią biegu, jak ją rozegram. Koncentrowałem się, aby robić swoje i szczęśliwie dobiec do Sparty. Tak naprawdę w pierwszej części nie było mowy o żadnym ściganiu. Na to miała przyjść kolej w drugiej części zawodów. Więc kto pierwszy dobieg do Sparty nie miało dla mnie aż tak dużego znaczenia. Trzeba było konsekwentnie robić swoje do samego końca.

 

Zalane drogi, śnieg, zimny wiatr nie pomagały w pokonaniu trasy. Ty jednak miałeś ten komfort, że byłeś liderem. Czy rzeczywiście był to komfort, czy może presja, aby tę pozycję utrzymać.

 

Każdy z uczestników miał identyczne warunki na trasie, no może w innych momentach doświadczał tego, czego ja doświadczałem. Powiem szczerze, że chyba nie czułem ani komfortu, ani presji. Gdzieś z tyłu głowy na pewno był biegnący Andrzej. Ja starałem się robić swoje i dowieźć to pierwsze miejsce do Aten. Choć były momenty na trasie, że dochodziły do mnie i do mojego suportu mylne komunikaty, np., że Andrzej jest bardzo blisko, to był ten moment, kiedy narzuciłem sobie szybsze tempo, to było chyba jakieś 120 km przed metą.

 

 

Jak wyglądała druga część biegu. Kiedy miałeś najtrudniejsze momenty na trasie. Czy miałeś informacje z trasy jak wygląda sytuacja innych zawodników. Czy to miało znaczenie dla Ciebie, a może koncentrowałeś się na tym, żeby w jak najlepszej kondycji dotrzeć do mety.

 

Oczywiście na tak długim biegu będzie mnóstwo różnych momentów, będą momenty trudniejsze i łatwiejsze. Jednak najtrudniejszy moment z całych zawodów miałem w okolicach 190 km. Na punkcie na 192 km spędziliśmy ponad dwie godziny, z czego spałem chyba ok godziny. Oczywiście, kiedy biegniesz na pierwszej pozycji starasz się wiedzieć co dzieje się za twoimi plecami, ale bardziej koncentrowałem się chyba na tym, żeby w ogóle dotrzeć do mety. Wiedziałem, że mając znaczną przewagę, kiedy będę robił swoje i nic złego się nie wydarzy, to powinienem ją utrzymać?

 

Co motywowało cię do tego, żeby walczyć na trasie do końca, a może nie miałeś z tym żadnego problemu. Kiedy zdałeś sobie sprawę, że możesz wygrać ten bieg.

 

Za dużo kosztowało mnie to, że pojawiłem się w Grecji i wystartowałem w tych zawodach, postawiłem wszystko na ten bieg, więc nie mogłem tak po prostu zrezygnować, bo były ciężkie warunki. Jedynie kontuzja, która uniemożliwiłaby dalszą walkę, mogła przerwać moje zmagania.

Myślę, że pierwsza myśl o wygraniu całych zawodów zaświtała w głowie, kiedy jako pierwszy wybiegłem ze Sparty. Prawda jest taka, że dopóki nie dobiegniemy do końca, dopóki nie przekroczymy linii mety, to nie możemy być niczego pewni. W tym momencie miałem do pokonania jeszcze 245 km, te trudniejsze 245 km, gdzie tak naprawdę cały bieg miał się rozstrzygnąć, ale wszystko tutaj mogło się jeszcze zdarzyć.

 

Znałeś rekord trasy. Jak wyglądała Twoja strategia w odniesieniu do tego wyniku. Czy brałeś pod uwagę poprawienie rekordu. Jak wyglądało to z Twojej perspektywy.

 

Oczywiście. Jadąc na te zawody, miałem w głowie atakowanie rekordu trasy poniżej 60 godzin. Nadal uważam, że te 60 godzin w sprzyjających warunkach jest do zrobienia. Pytanie tylko KTO ?

 

Teraz jak patrzę wstecz na cały przebieg tych zawodów, to myślę, że nawet w tych warunkach można było jeszcze urwać, przynajmniej tę godzinę do wyrównania rekordu. Cóż, człowiek zawsze jest mądrzejszy po fakcie.

 

 

Na mecie pierwsze 2 miejsca należały do Polaków, Ciebie i Andrzeja. To wielki sukces, tym bardziej że bieg ukończyło tylko 5 zawodników. Możesz nam opowiedzieć o tej sytuacji. Miałeś obawy, że możesz nie ukończyć, że Andrzej odbierze ci wygraną.

 

Dokładnie. Przed zawodami, jak spisywałem się z Andrzejem, tak jak mu pisałem, miałem nadzieję, że będzie 100 % frekwencja Polaków na mecie. Nie sądziłem, że przyjdzie nam stoczyć aż tak ciężką walkę na trasie.

 

Tak Andrzej, jak i pozostała trójka zawodników, uważam wykonaliśmy cholerny kawał dobrej roboty. Wierz mi, nie dać się złamać i dociągnąć do mety, to w tym przypadku, najwyższa próba charakteru. I jak już wcześniej wspomniałem, dopóki nie przekroczy się linii mety, to niczego nie można być pewnym, zwłaszcza na tak długich i trudnych zawodach.

 

Myślisz, że teraz jesteś specjalistą od Spartathlonu. Jak oceniasz ten bieg z perspektywy osoby, która go ukończyła. Czy masz może jakieś rady, dla biegaczy którzy będą chcieli iść w Twoje ślady.

 

Authentic Phidippides Run nie jest rozgrywany na trasie Spartathlonu, w większej części pokrywa się z nią, są to dwa bardzo podobne, ale jednak inne biegi. Czy jestem specjalistą od Spartathlonu….? Na pewno mam jakieś doświadczenie w tej kwestii, gdyż udało mi się ukończyć te zawody trzy razy, choć jest przecież kilka osób, które Spartathlon ukończyły więcej razy niż ja.

 

Zdecydowanie łatwiej jest pobiec w Phidippidesie mając ukończony Spartathlon. Daje nam to pojęcie, czego możemy spodziewać się na trasie. Na pewno przydadzą się mocna głowa i dobrze wybiegany organizm. Zdecydowanie bieg z suportem, zwłaszcza kiedy przyjdzie nam biec w takich warunkach. Mam nadzieję, że przy kolejnych edycjach pakiet pogodowy będzie dużo lepszy, że limit złych warunków na trasie został wykorzystany w tym roku. Jadąc na ten bieg, trzeba brać pod uwagę każde, nawet najgorsze warunki.

 

 

Jakie masz plany na przyszłość, jeśli chodzi o starty w Grecji. Czy wracasz na trasę Spartathlonu, czy może chcesz poprawić wynik podwójnego Spartathlonu. Czy może był to Twój ostatni start w „Spartathlonie” co chyba wydaje się mało prawdopodobne.

 

Jadąc na pierwsze zawody do Grecji w 2015 roku nie sądziłem, że będę startował tam regularnie, co roku. Dla mnie Grecja jest kolebką ultramaratonu. To tam wszystko się zaczęło, zanim jeszcze na świecie pojawiło się ultra.

 

W przyszłym roku chciałbym wrócić na Spartathlon i powalczyć o nową życiówkę, gdyż obecnie mój najlepszy wynik jest dopiero 54 czasem w całej historii rozgrywania tych zawodów. W 2020 chciałbym ponownie stanąć na starcie Phidippidesa i mam nadzieję w lepszych warunkach pogodowych, powalczyć o to, co nie udało mi się w tym roku.

 

Plany, planami, ale jak to wszystko się ostatecznie poukłada, zobaczmy ?

 

Bardzo dziękuje za rozmowę i powodzenia w kolejnych startach. 

 

13 grudnia 2018

Partnerzy