Reprezentant Polski

w Biegach Ultra

 I don't stop when I'm tired, I stop when I'm done !!!

 

Wracam do siebie

Powoli wracam na właściwe tory treningowe. Miałem troszkę zakrętów przez co uciekło mi sporo dni. Wolno, ale jednak wszystko się klaruje. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że czuje się lepiej na treningach. Nie mówię tu o odczuciach fizycznych, ale o moim samopoczuciu duchowym. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Miałem kilka ciekawych crossów, długich wybiegań, biegów II zakresu, na których noga kręciła się bardzo dobrze. Najbardziej cieszy mnie fakt, że nie było to uwarunkowane samopoczuciem tego konkretnego dnia, ale efektem solidnej pracy jaką codziennie wykonuję.

Foto: nie tylko biegam, ale pracuje nad innymi elementami, skakanka to super trening.

Nie inaczej sprawa ma się na wadze ciała. O ile brakuje mi jeszcze troszkę do wagi startowej, o tyle sam czuje po sobie, że jest dobrze. Brak oponki i wyraźnie zarysowane mięśnie brzucha napawają mnie optymizmem. Beatka wkłada dużo pracy w pilnowanie mojej wagi. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że mam ogromny komfort w tym aspekcie i nie muszę się zastanawiać co zjeść wieczorem czy kolejnego dnia.

Foto: uzupełniam witaminki po wieczornym treningu

Nastały też dobre dni w infrastrukturze w pracy. Od połowy stycznia mam do dyspozycji siłownię, która bardzo mi pomaga w pracy nad wszystkimi partiami ciała. To może właśnie przez te ćwiczenia waga utrzymuje się na poziomie 67-68 kg. Nie miałem okazji sprawdzić poziomu tłuszczu, ale widzę sam po sobie, że wyglądam jak biegacz. Przyjdzie czas na wejście w zakres wagi startowej, ale to troszkę później.

Jeszcze dużo pracy, ale jestem optymistycznie nastawiony. Poczekam ze startami, bo chcę mocniej popracować na treningach. Na początek czeka mnie maraton w Barcelonie 12 marca. W stolicy Katalonii nie będę jednak się ścigał. Mam inne bardzo ważne zadanie. W planach mam poprowadzić Marcina na złamanie bariery 3 godzin. To będzie dla mnie już 3 maraton w Barcelonie. Tutaj miałem swój debiut, później prowadziłem Marcina w 2015 roku i teraz kolejny bieg w roli pacemaker-a.

Foto: na twarzy duży uśmiech bo udaje się realizować plan treningowy zgodnie z planem

Najważniejsze sprawdziany czekają mnie w kwietniu. Jeszcze troszkę czasu mam, ale czuję, że potrzebuję tego okresu, aby dobrze potrenować. Jak co roku stawiam sobie ambitne cele i nie inaczej jest teraz. Troszkę szkoda mi straconych szans na ściganie się od początku roku, ale tłumacze sobie, że przyjdzie na to czas. W nogach mam już grubo ponad 1200 km i co najważniejsze nie są to same „km”, ale dobrze przepracowane jednostki treningowe. Pomimo tego, że mam mniej tych kilosków w porównaniu z 2016 o tej samej porze, to czuję, że praca, jaką wykonałem jest lepsza. Wszystko zweryfikują wiosenne sprawdziany i docelowa pięćdziesiątka na Łotwie. Zastanawiam się jeszcze co pobiec po 50-tce na przełomie maja-czerwca, ale nie mam jeszcze klarownego planu. Wszystko będzie zależało od tego jak szybko się zregeneruje po kwietniowych startach.

Pracujemy dalej ...

 

20 lutego 2017

Partnerzy