Reprezentant Polski

w Biegach Ultra

 I don't stop when I'm tired, I stop when I'm done !!!

 

Jacek Będkowski: Biegnąc 140 km, nie ma czasu na nudę
Dla jednego z naszych kolegów z drużyny ASICS Frontrunner Polska zbliża się najważniejszy start w sezonie. Z tej okazji porozmawialiśmy z Jackiem Będkowski, czołowym polskim ultramaratończykiem, który już 27 listopada w hiszpańskiej miejscowości Los Alcazares będzie reprezentował nasz kraj w Mistrzostwach Świata na dystansie 100 km. Zapytaliśmy Jacka, jak trenuje się do takiego wyzwania, czy nie nudziło mu się gdy biegł 140 kilometrów i co jest najważniejsze w biegach Ultra. Okazało się, że Jacek to prawdziwy "człowiek orkiestra". Zresztą, zobaczcie sami...
 
 

Jacek, skąd pomysł na zostanie ultramaratończykiem? Generalnie zawodnicy latami zbierają doświadczenie w maratonach zanim zdecydują się biegać dłuższe dystanse, a Ty już po pierwszym maratonie wiedziałeś że chcesz więcej? Mało tego, już w swoim debiucie w Ultra wygrałeś bieg!

Tak, wszystko się zgadza. Dość szybko zdecydowałem się na debiut maratoński i kiedy dobiegłem do mety w Barcelonie czułem co prawda duże zmęczenie, ale chciałem jeszcze więcej. Mój czas 03:27:43 był dość przeciętny jak na maraton, dlatego jedyną szansa na pokazanie się z lepszej strony były biegi ultra. Bardzo lubię rywalizować, dlatego zdecydowałem się na szybkie wydłużenie dystansu. To właśnie w biegach ultra upatrywałem swojej szansy na lepsze wyniki. Lubię być dobrze przygotowany, dlatego zajęło mi to ponad rok, żeby porządnie przygotować się do debiutu w „ultra”. Do dziś nie zapomnę tych komentarzy innych zawodników, którzy pukali się w głowę, kiedy widzieli jak jakiś „wariat” zaczyna latać w biegu 7-godzinnym poniżej 5 min/km. Jak się jednak okazało nad ranem, to ja byłem pierwszy pozostawiając wszystkich za plecami. Ot taki ultra debiut, 89 km w 7h12min.

Ultra biega się szybko czy wolno? Bo że długo, to wszyscy wiemy. Co jest najważniejsze w takim bieganiu? Szybkość, kondycja, wytrzymałość?

Według mnie, w biegach ultra liczy się przede wszystkich systematyczność i praca nad wszystkimi elementami. Jeszcze jakiś czas temu „klepałem” tylko kilometry i czasami przeplatałem to jakimiś startami. Teraz podchodzę do treningów bardziej kompleksowo. Pracuję nad wytrzymałością, szybkością, techniką, siłą biegową, jak również wzmacniam te partie ciała, którymi normalnie „nie biegam”. Ręce, brzuch, grzbiet, to wszystko jest bardzo ważne. Biegi ultra nie znają litości i prędzej czy później wyjdzie gdzie zabrakło odpowiedniego przygotowania. Do tego dieta i co najważniejsze, przygotowanie mentalne. W samych startach dochodzi jeszcze opracowanie całej logistyki z poznaniem trasy, punktów odżywczych i odpowiednie dogranie serwisu.

Jaki jest Twój najdłuższy przebiegnięty dystans w kilometrach, lub jaki najdłuższy czas spędziłeś na trasie biegu?

Mam już w nogach 22 biegi ultra i 11 maratonów (w latach 2011-2016), ale większość z nich to biegi na dystansach od 42 do 100 km. Mam jednak na swoim koncie biegi czasowe i to właśnie w biegu 16 -godzinnym zrobiłem najwięcej bo 140 km, co wystarczyło do zajęcia pierwszego miejsca. Sam bieg był bardzo wymagający bo odbywał się w grudniu w najdłuższą noc w roku, a w tym czasie było zimno i przez pół nocy padał deszcz. Była to dobra lekcja i trening dla mojej głowy.

Widziałem Twoje statystyki dotyczące przebiegniętych kilometrów w tym roku. To nie do uwierzenia, że można przebiec ponad 7 tysięcy kilometrów! A jeszcze zostało prawie 2 miesiące do końca roku... Ile czasu poświęcasz na treningi?

Treningi zabierają mi sporo czasu. Typowy tydzień to ponad 15 godzin biegania, ale trzeba doliczyć do tego ćwiczenia rozciągające, pracę nad brzuchem, plecami. Czasami wskakuję na rower, chodzę na basen i saunę. Biegam 7 dni w tygodniu, zazwyczaj 2 razy dziennie, dlatego udaje mi się znacząco zwiększyć objętość treningu. Mam bardzo dobrze zaplanowany rozkład dnia i treningi przygotowane na 1-2 tygodnie do przodu. Biegam wcześnie rano i po pracy, nie zależnie od pogody.

Plany treningowe układasz sam i trenujesz również sam? Skąd wiesz jak to robić?

Mój staż biegowy nie jest długi, ale biegam sporo i dość dobrze znam swoje ciało. Interesuję się bieganiem, więc dużo czytam o treningach. Podpatruję światową czołówkę biegaczy ultra. Ponieważ startuję dużo poza Polską, mam też okazję porozmawiać z zawodnikami innych reprezentacji. Oczywiście podpytuję kolegów biegaczy o pewne elementy, głównie szybkościowe gdzie mam jeszcze mało doświadczenia, czy też jak pracować nad techniką, aparatem ruchu. Co do samotnego trenowania to muszę przyznać, że nikt nie chce ze mną biegać, przede wszystkim przeraża ich objętość i szybkość treningów (śmiech). Jak wiesz biegam 100 km, ale prędkości 3:15-3:30 min/km na treningach nie są mi obce.

Obecnie mieszkasz i pracujesz za granicą, czym się zajmujesz na co dzień? Jak udaje Ci się zorganizować czas, tak by móc biegać przez tyle godzin? 

Muszę się przyznać, że od 2014 roku pracuje na 1,5 etatu. Zajmuję się rejestracją leków i dodatkowo jestem szefem grupy roboczej w Londynie, która zajmuje się monitorowaniem prawa farmaceutycznego. Brzmi dość skomplikowanie, ale lubię to co robię. To jednak nie wszystko. W tym roku stworzyłem stronę Poland Spartathlon Team, na której publikuję ważne informacje związane ze Spartathlonem. Publikuję wywiady i ciekawostki, aby zainteresować jak najwięcej osób tym kultowym ultramaratonem i zaprezentować, jak by nie było, herosów ultra biegów. Prowadzę relacje z imprez mistrzowskich organizowanych pod egidą International Association of Ultrarunners (IAU). Są to głównie biegi uliczne jak: 24-godzinne, 100 km, 50 km. Aktywnie działam w IAU. Jestem członkiem grupy ASICS Frontrunner Polska. To wszytko zabiera sporo mojego czasu, ale lubię to robić, dlatego tak organizuje mój dzień, aby znaleźć na to wszystko czas. Mam oczywiście rodzinę i każdą wolną chwilę spędzam z moją super żoną i córeczką. Beata wspiera mnie jak tylko może, dlatego mogę pozwolić sobie na intensywne treningi. Dieta, regeneracja, serwis na zawodach, to wszystko ogarnia moja żona.

 

 

Jacek Będkowski (z flagą) podczas Mistrzostw Świata na 100 km w Doha


Na Twoim blogu wyczytałem, że jesteś także sędzią piłkarskim! Nie powiesz mi chyba, że jeszcze znajdujesz czas na sędziowanie meczów?

Nigdy nie lubiłem piłki nożnej a sędziowaniem zajmowałem się tylko w celach zarobkowych. Mój tata bardzo długo sędziował i ja też się tym zajmowałem. Mam na koncie wiele meczów w Polskich ligach, Belgijskiej i Angielskiej. Musiałem jednak zrezygnować z sędziowania z braku czasu. Nie lubię robić czegoś na pół gwizdka, a sędziowanie wymaga dużo szkoleń, koncentracji, treningów, wyjazdów. Na koniec dnia i tak każdy ma pretensje tylko do sędziego, dlatego na ten moment zawiesiłem tą aktywność. Dalej jestem czynnym sędzią, ale na urlopie.

Wspominałeś już, jak ważna jest dieta w przygotowaniach do biegów ultra, a Ty jesteś przecież weganinem. Jak myślisz, czy wegański styl życia który wprowadziłeś, pomaga Ci osiągać lepsze wyniki? Czy to jest klucz do sukcesu?

Czy to jest klucz do sukcesu, tego nie wiem. Mogę jednak potwierdzić z własnych doświadczeń, że od kiedy nie jem mięsa i ryb, moje wyniki bardzo się poprawiły a kontuzje omijają mnie dużym łukiem. Czy to zasługa samej diety? Raczej nie. Miałem jednak taki etap w moim życiu, kiedy przez kilka miesięcy wróciłem do typowego jedzenia i złapałem poważną kontuzję a moje wyniki bardzo się pogorszyły. Mam jeden maraton który kompletnie mi się nie udał, bo przebiegłem go w 4h14min, i to właśnie było w tym okresie. Od tamtej pory postawiłem tylko na VEGE i do dziś tego nie żałuję.

Obecnie przygotowujesz się do najważniejszego startu sezonu, czyli do IAU Mistrzostw Świata na dystansie 100 km, które w tym roku odbędą się 27 listopada w hiszpańskiej miejscowości Los Alcazares. Ty już miałeś okazję reprezentować Polskę na imprezie tej rangi. Jakie doświadczenia udało Ci więc zebrać, i jaki masz cel na nadchodzące mistrzostwa?

To będą moje trzecie mistrzostwa i troszkę doświadczenia z setką już mam. To dla mnie ogromne wyróżnienie startować z Orłem na piersi. Mogę powiedzieć, że to takie wyróżnienie i nagroda za ciężką pracę. Jest jednak pewien niedosyt, bo nie ma wsparcia od naszej federacji. Wszystkie koszty związane z wyjazdem musimy ponosić sami a tak jednak nie powinno być. To jednak długa historia i zostawmy ją na inna okazję.

Jak już wspomniałeś, tylko w tym roku mam ponad 7 tysięcy kilometrów w nogach, a same przygotowania pochłonęły setki godzin. Chciałbym pobiec najlepiej jak się da i wrócić z nowym rekordem życiowym. Będę musiał pobiec szybciej niż 7h45min, co oznacza średnie tempo poniżej 4:39 min/km. Wydaje mi się, że zrobiłem wszystko co mogłem aby jak najlepiej się przygotować. Teraz zostało tylko pobiec i zrobić wynik. Mam dużą pokorę do tego dystansu, dlatego wiem, że nie będzie łatwo bo kryzysów będzie kilka, ale dam z siebie wszystko. Tak dużo elementów wpływa na końcowy wynik, że każdy wynik zrobiony na miarę możliwości danego dnia będzie mnie cieszył.

Kto według Ciebie jest faworytem w tych mistrzostwach i jak na tle rywali wypada nasza reprezentacja?

To jest 100 km po asfalcie i tutaj nie ma pewnego faworyta. To nie jest bieganie na miejsce, bo tutaj nikt nie kalkuluje tylko wszyscy biegną na 120% swoich możliwości. Ten zawodnik, który pokona własne słabości będzie cieszył się ze zwycięstwa. W naszej reprezentacji mamy Tomka Walerowicza, który już w 2015 roku przebiegł setkę w 6h53min, co plasuje go w czołówce biegaczy. Był to jednak 23 wynik na świecie w 2015 roku, więc jak sam widzisz, najlepsi biegają jeszcze szybciej. Oczywiście jest kilku faworytów, ale wszystko wyjaśni się 27 listopada.

Co trzeba zrobić, żeby dostać się do Reprezentacji Polski Ultramaratończyków, i jak Tobie się to udało?

Teraz w Polsce królują biegi górskie, dlatego spadło zainteresowanie biegami po asflacie, a już w szczególności 100 km. To jest mało komercyjny bieg. Jest to też olbrzymi wysiłek, bo jeśli zawodnik biegnący dystans 42 kilometrów wpada na „ścianę maratońską”, to my setkowicze mamy ich na trasie kilka. Co do samej nominacji to nie ma tu dużej filozofii, trzeba biegać szybko i skoncentrować się na 100 km. Do reprezentacji koordynator biegów ultra z ramienia PZLA proponuje biegaczy na podstawie rankingu wyników na 100 km z ostatnich 2 lat.

Od jakiegoś już czasu, jesteś członkiem drużyny ASICS Frontrunner Polska i biegasz w sprzęcie tej znanej japońskiej marki. Czy sprzęt do biegów ultra różni się od sprzętu biegaczy, którzy startują na krótszych dystansach? Jesteś chyba znakomitym testerem, jeśli chodzi o buty do biegania, skoro pokonujesz ponad 7 tysięcy kilometrów rocznie, to musisz sporo o nich wiedzieć?

Sprzęt do biegów ultra nie różni się niczym poza jednym mały wyjątkiem, musi być bardzo dobrze sprawdzony. Na początku mojej kariery jako biegacz ultra, miałem kilka mało przyjemnych doświadczeń. Źle dobrane spodenki czy podkoszulka mogą okazać się naprawdę bardzo bolesne w skutkach. Pamiętam, że w jednym z biegów miałem złą podkoszulkę, która delikatnie obcierała mi ramię i po 7 godzinach biegania miałem małe przecięcie na bicepsie, które w kontakcie z potem sprawiała dużo bólu. Takie niby drobiazgi, ale jednak bardzo ważne. Co do butów to masz rację, mam tutaj już sporo doświadczenia. Para butów zazwyczaj wystarcza mi na 4-6 tygodni, dlatego mam 12-15 par na stanie. Oczywiście mam różne obuwie na różne treningi i starty. Najwięcej doświadczenia mam z firmą ASCIS. Zanim dołączyłem do Frontunnersów, miałem już ponad 30 par na swoich nogach. Już tak dobrze znam swoje stopy, że jak założę buty to wiem czy będą dobre dla mnie czy nie. Na ostatnim maratonie we Frankfurcie, Marcin z którym wspólnie biegliśmy, zobaczył że mam nowe ASICS Gel-DS Racer 11 i zapytał, czy nie boję się biec w nowych butach. Dla mnie to coś normalnego. Jak mam nową parę, to robię im od razu mocny test na minimum 25-30 km i wiem co są warte. Po maratonie moje nogi były w idealnym stanie i już w poniedziałek mogłem spokojnie robić normalny trening.

Jeśli chodzi o pozostałą część stroju biegacza, to bardzo ważne są dla mnie spodenki i tutaj podobnie jak z butami mam spore doświadczenie. Aktualnie mam 18 par spodenek na stanie, tak aby wystarczyło na treningi i starty. Kilka z nich, po długich konsultacjach zostało specjalnie przygotowanych dla mnie, aby mieć komfort na najważniejszych zawodach. Tutaj nie mogę pozwolić sobie nawet na odrobinę błędu. Nie inaczej też jest z podkoszulkami. Muszę przyznać, że miałem na sobie około 100 różnych modeli i jak do tej pory uważam, że ASICS Montion Dry jest najlepsza. Nie znalazłem lepszej podkoszulki od tego modelu. Napisałem specjalny materiał o tym produkcie bo uznałem, że to rewelacyjna podkoszulka (http://jacekbedkowski.pl/WOW_%21%21%21).

 

 

 

 

Jacek Będkowski (z prawej) podczas tegorocznego Frankfurt Marathon


Jaki jest Twój ulubiony model butów w których startujesz? W jaki sposób dobierasz obuwie, np. do treningów oraz do startów?

Buty dobieram w bardzo prosty sposób. Zakładam na nogę i wiem czy będą dobre czy nie. Muszą być wygodne i troszkę większe. Od dłuższego czasu biegam w butach ASICS i znam je dość dobrze. Nie mam specjalnego faworyta, bo buty zmieniam jak skarpetki. Osobiście bardzo lubię modele z serii DS. Do treningów DS-Trainer, a na zawody DR-Racer. Biegałem jednak w tylu modelach, że ciężko jest zapamiętać wszystko. Prowadzę dokładne statystyki, ile kilometrów zrobiłem w każdych butach i jak przychodzi czas ich emerytury, to odkładam je na półkę z napisem „prace ogródkowe” (śmiech)

Reprezentujesz klub biegowy „ZAWISZA” Stara Kuźnia, biegasz w  Reprezentacji Polski Ultramaratończyków, jesteś związany z grupą biegową „Rembertów Team” oraz „Vegerunners”. Jesteś założycielem strony Poland Spartathlon Team, członkiem ASICS Frontrunner Polska, a do tego wszystkiego sędzią piłkarskim. No i przecież jesteś także mężem i ojcem. Dużo tego! 

Dużo, ale właśnie dzięki bieganiu nauczyłem się układać sobie dzień i godzić to wszystko. Bieganie nauczyło mnie dobrej organizacji i systematyczności. Większość tych aktywności to coś co lubię robić, dlatego znajduję na nie czas. Czasami słyszę głosy, że ktoś nie ma czasu na bieganie lub coś innego, bo ma jeszcze to czy tamto, ale ja chyba jestem dobrym przykładem, że jak czegoś chcemy to się da. Praca na 1,5 etatu, rodzina, aktywności biegowe i zaangażowanie w imprezy biegowe czy ich relacjonowanie nie przeszkadzają w realizowaniu swoich planów.

Przeglądając Twój profil na Facebooku, nie sposób nie zauważyć, że oprócz samego biegania, kochasz też analizować wszystko co jest z bieganiem związane. Wrzucasz wszelkie statystyki i analizy Twoich startów, treningów, osiągniętych czasów, przebiegniętych kilometrów, i co tylko można jeszcze przeanalizować. To pomaga w przygotowaniach?

Ukończyłem Politechnikę więc kalkulacje i statystyki nie są mi obce. Bardzo to lubię i mam w głowie pełno wyników. Na treningach często w głowie obliczam międzyczasy. To wszystko pomaga mi w treningach i ich analizie, a co za tym idzie, poprawiam się w bieganiu. Często rozkładam moje starty na czynniki pierwsze i analizuję międzyczasy. To jest coś, co lubię i wykorzystuję w praktyce.

Jacek, teraz tak szczerze… nie nudzi Ci się tak biec przez 140 kilometrów? O czym wtedy myślisz? Przecież to bardzo dużo wolnego czasu!

Może cię to zdziwi, ale to nie jest takie nudne. Jak biegam, to muszę być bardzo skoncentrowany i tak jak wspomniałem wyżej, analizuję międzyczasy w czasie biegu. Przez te kilka godzin moja głowa jest zajęta obliczaniem i modyfikowaniem strategii w otaczającej rzeczywistości. To wszystko zajmuje dużo czasu i odsuwa na dalszy plan ból który towarzyszy mi na trasie takich 140 km. Myślę o żonie, córce, rodzinie. Jest tego sporo. Miałem też dość fajną przygodę z tym związaną! Kiedy jechałem na 100 km do Seregno, obiecałem mojej żonie Beatce, że w czasie tych prawie 8 godzin biegu przemyślę kilka istotnych spraw. Byłem jednak tak zajęty tym wszystkim co się działo w czasie biegu i wokół, że przez te 7h45min nie znalazłem nawet chwili, żeby pomyśleć o tym, o czym miałem. Później mi się dostało za to! (śmiech)

 

 

 

 

Jacek Będkowski (z flagą) podczas zawodów na 100 km w Seregno


Powiedz mi, jak się zaczęła Twoja przygoda z bieganiem? Nie uwierzę, że wstałeś pewnego dnia rano i pomyślałeś: zacznę biegać ultra!

Wszystko zaczęło się, gdy pewnego dnia na swojej wadze zobaczyłem 101 kg. To był ten moment, kiedy podjąłem decyzję, że czas coś z tym zrobić. Najpierw udałem się na siłownię i waga zaczęła szybko spadać, jednak po zbiciu 10-12 kilogramów nastąpiła stagnacja. Postanowiłem więc wyjść poza ściany siłowni i dodatkowo zmienić swoje zwyczaje żywieniowe. Oczywiście wszystko małymi kroczkami. Na pierwszy ogień poszło odstawienie masła, później inne ciężkie kombinacje takie jak, tłuszcze i węglowodany jedzone jednocześnie. Na efekty nie musiałem długo czekać. Kiedy udało się wejść na poziom 80 kg, zaczęły się starty w zawodach biegowych. Dalszą część historii już znasz, teraz to już jest mocne uzależnienie od biegania.

No właśnie, lubisz robić coś jeszcze poza bieganiem? Masz jakieś inne pasje, zainteresowania?

Z ciekawostek mogę dodać, że bardzo lubię ostre jedzenie. Kiedyś, przez pół roku mieszkałem z hindusami i nauczyłem się gotować na ostro. Zostało mi to do dziś. Jedzenie rękoma też nie nie jest mi obce, wymaga to jedynie opanowania dobrej techniki zawijania jedzenia i korzystania głównie z trzech palców (śmiech)

Innym moim hobby są Kostki Rubika. Bardzo lubię je układać i mam w swojej kolekcji sporo ponad 50 różnego rodzaju kostek. Oczywiście mam klasyczną 3x3x3, ale również nietypowe 2x2x2, 4x4x4, 5x5x5, 6x6x6, 7x7x7, 3x13x13 (megamnix), 5x13x13 (gigaminx), czy wielokształtne (jajko, serce, kula, snake), jednokolorowe (mirrow), gear cube i wiele innych

Jacku, co dalej? Jakie masz plany na 2017 rok? Z tego co widziałem, Twój kalendarz startów jest już w dużej części wypełniony. Na jak długo przed, planujesz kolejne starty?

To jest bardzo dobre pytanie. Przede mną najważniejsza impreza 2016 roku, a ja już mam zaplanowany 2017 rok. Cele zawsze ustalam dużo wcześniej. Mowa oczywiście o imprezach docelowych i kwalifikacjach na nie. To będzie kolejny sezon, kiedy skupię się na 100 km, ale chcę dołożyć jeszcze 50 km. Na wiosnę będę walczył o poprawienie się na dystansie 50 km, aby w rankingu Polaków być jak najwyżej i jeśli się uda, zakwalifikować na IAU 50 km Mistrzostwa Świata. Drugi cel to 100 km na jesieni, które pobiegnę w Blizaniowie koło Kalisza. To są moje główne starty. Pojawi się oczywiście maraton (Barcelona, 12 marca), ale tam będę prowadził bieg jako pacemaker. Oczywiście jak co roku pobiegnę półmaraton w Łowiczu. Planuję też start w jednym biegu górskim. Mam okazję trenować w Alpach, dlatego będę chciał to wykorzystać i w połowie roku jak będzie ładna pogoda, pobiegnę jakiś bieg ultra w górach. Będą też inne starty, ale bardziej w celu sprawdzenia przygotowań do 50 km i 100 km w czasie sezonu.

Jacek, bardzo dziękuję za rozmowę i życzę dobrego wyniku na zbliżających się Mistrzostwach Świata!
Grzegorz Dulnik

 

 

13 listopada 2016

Partnerzy