Reprezentant Polski

w Biegach Ultra

 I don't stop when I'm tired, I stop when I'm done !!!

 

Volkslauf Buhlertal

50. Volkslauf Bühlertal Halbmarathon - 1.19.53

 

W sobotę 22 lipca wystartowałem w jubileuszowym 50 półmaratonie w Buhlertal w Schwarzwald (Niemcy). Było to dość nietypowe posunięcie z mojej strony, ponieważ dopiero co zakończyłem okres roztrenowania. To też coś nowego u mnie. Zdecydowałem się troszkę odpocząć po intensywnej pierwszej połowie 2017 roku. O tym jak wyglądały moje starty w pierwsze części 2017 roku pisałem tutaj.

 

Foto: rozpoznanie przed startem (zdj. Beata Będkowska)

 

Przez prawie dwa tygodnie praktycznie nic nie robiłem. Takie typowe roztrenowanie. Troszkę biegania, rower, masaże, dobre jedzenie. Żyć nie umierać. Musiałem troszkę odpocząć, ponieważ czeka mnie ostatni etap przygotowań do jesiennej setki. Zapowiada się mocne trenowanie, dlatego chciałem naładować baterie. To nie przeszkadzało mi jednak w zapisaniu się na bieg. Postanowiłem zobaczyć jak 2 tygodniowa przerwa wpłynie na moją formę biegową. Nie widziałem czego się spodziewać. Na kilka dni przed startem wyskoczyłem na stadion sprawdzić się na 500m odcinkach. Nogi były bardzo ciężkie. O ile oddechowo było fajnie, to nogi nie dawały rady. Troszkę mnie to zaczęło martwić, bo wiedziałem, że trasa w Schwarzwaldzie jest trudna. To typowa trasa narciarska na wysokości ponad 900 m.n.p.m. Jednym słowem czekał mnie ciężki bieg, ale który jest łatwy. 

 

Foto: relaks przed startem (zdj. Beata Będkowska)

 

Na miejscu pojawiliśmy się w sobotę koło południa. Start zaplanowany był na godzinę 17:00, dlatego mieliśmy sporo czasu. Pokój mieliśmy zaraz przy mecie, a dokładniej w tym samym budynku co biuro zawodów, to nie musiałem się martwić czy zdążę na start. Szybki rekonesans na lini startu i można relaksować się w ostatnich godzinach. Pogoda była świetna, około 24 C, troszkę słońca, troszkę wiatru. W biurze zawodów w mgnieniu oka odebrałem numer startowy i 4 agrafki (to wszystko). To jest norma w Niemczech, że nie ma jakiś wypasionych pakietów. Organizator skupia się na zabezpieczeniu biegu, dobrej organizacji.

 

Jeszcze przy stoliku podchodzi do mnie jeden z zawodników i oznajmia, że pamięta mnie z maratonu w Karlsruhe. Przyznam, że zrobiło mi się bardzo miło. Moją Beatka uśmiecha się do mnie i mówi, że zaczynam się robić rozpoznawalny. Miło i tyle. Czas pokazać się z dobrej strony sportowej. 

 

Nie kręciłem się za dużo, żeby nie tracić zbędnie energii. Przed starten zrobiłem typową rozgrzewkę i byłem gotowy do startu. Nie miałem zielonego pojęcia co mnie czeka i w jakiej jestem formie. Postanowiłem biec na samopoczucie. Wiedziałem, że nie będzie fajerwerków i to chyba było najlepsze co mogłem zrobić, bez stresu wystartować. 

 

Foto: gotowy do startu (zdj. Beata Będkowska)

 

Już od początku na prowadzenie wyszedł jeden zawodnik (Gabriel Kammerer), który dość mocno nam odjechał. Ja byłem drugi i biegłem swoje. Za plecami miałem 3 zawodników, ale nie śpieszyli się za bardzo. To oznaczało dla mnie samotny bieg (kolejny raz). Z upływem czau zielona podkoszulka przede mną powoli oddalała się. Co jakiś czas miałem na przemian zbieg to podbieg, taka typowa trasa z dużą ilością drobnych kamieni, dlatego skupiłem się na trzymaniu trasy i omijaniu przeszkód. 

 

Foto: start !!! (zdj. Beata Będkowska)

 

Na pokonie pierwszej połowy dystansu potrzebowałem ponad 41 minut. Co oznaczało, że czas na mecie powinien byc w okolicach 1:22:30. Było dobrze, bo liczyłem na wynik poniżej 1:25h. Biegliśmy dwa okrążenia, dlatego miałem okazję na agrafce zobaczyć lidera. Szybka kontrol i okazało się, że na 10 km przed meta tracę 1 minutę. Jak by tego było mało Gabriel wyglądał dobrze i wydawało się, że kontroluje sytuację. Za plecami nikogo nie było, co dawało mi pewien komfort. Mogłem skupić się na biegu. Przez kolejne 4 km miałem przed oczami tylko piękne widoki, kamienistą drogę i nic więcej na horyzoncie. 

 

Kiedy zbliżałem się do 15 km zauważyłem lidera biegu. Pojawiła się nadzieja na walkę o wygraną. Rozpocząłem spokojną pogoń za nim. Wiedziałem, że między 16 a 17 km czeka nas spory podbieg, dlatego liczyłem, że uda się go złapać na 4 km przed metą. Nic jednak z tego nie wyszło. Moje roztrenowanie i ciężkie nogi zrobiły swoje. Nie miałem z czego przyśpieszyć pod górę, bo nogi nie dawały rady.

 

Foto: dekoracja w open (zdj. Beata Będkowska)

 

To jednak nie był koniec biegu. Do mety pozostało nam mniej niż 4 km, dlatego walczyłem dalej. Rozpoczął się łagodny zbieg i zmieniła się również prędkość biegu. Cały czas starałem się dogonić Gabriela, nie było to jednak łatwe. Ostatnie 2 km to już spory zbieg i naprawdę szybkie bieganie. Na moje nieszczęście lider kontrolował sytuację. Troszkę udało mi się zbliżyć, ale nie miałem już z czego biec szybciej. Te ostatnie kilometry pokonywałem w tempie 3:30-3:25 min/km, a to już bardzo duże prędkości jak na mnie. Tego dnia na więcej nie było mnie stać. 

 

Ostatecznie wpadłem na metę na drugim miejscu z czasem 1:19:53. To mój kolejny półmaraton poniżej 1:20h. Od 2016 wszystkie moje półmaratony pobiegłem poniżej tej bariery czasowej, nie zależnie od dyspozycji, trasy czy też przygód w czasie biegu. Do lidera straciłem tylko 14 sekund. Brakło tak niewiele, żeby go dogonić i kto wie co by się działo za 1 czy 2 km. Po biegu pogratulowałem wygranej i udało się zamienić kilka słów z zwycięzcą. Oczywiście nie było żadnych medali, a na dekoracji brak pucharów. To już norma i nie spodziewałem się tych atrakcji. Dostałem kilka drobnych upominków i mogłem delektować się pięknymi widokami. Byliśmy w takim zakątku Szchwarzwakldu, gdzie nie było internetu, zasięgu. Mogliśmy skupić się na odpoczynku i zabawie w gronie rodzinnym. Piękne chwile. 

 

Foto: samotna dekoracja (zdj. Beata Będkowska)

 

Najbardziej cieszy mnie jednak moja dyspozycja. Pomimo roztrenowania i dość wymagających warunków udało mi się utrzymać dobry poziom. To bardzo dobry prognostyk przed ostatnim cyklem przygotowań do setki. Pozostaje tylko trenować i liczyć na dobrą dyspozycję w tym najważniejszym starcie. Jestem mega zadowolony jak przebiegają przygotowania w tym roku i osiągane wyniki. Do tej pory miałem 7 startów i aż w 5 z nich stałem na podium. 

 

Foto: wyniki

 

24 lipca 2017

Partnerzy